Słuchajcie uważnie, bo nie będę powtarzać!

Przyszła zima a wraz z nią potrzeba posiadania golfa – i nie mam tu na myśli samochodu 😉🚗
Kupiłam sobie czerwoną dzianinę, którą postanowiłam m.in. wykorzystać w tym celu. Wykrój pojawił się dzięki Burdzie klasyka, co do której się mocno zawiodłam, bo liczyłam na jakieś faktycznie klasyczne i ponadczasowe kroje 😐
Tak czy inaczej, to chyba jedyny egzemplarz, zawierający w miarę zwykły golf – oczywiście mam namyśli wśród magazynów wchodzących w moje posiadanie.
Golf nie ma typowego wykroju, ponieważ ma reglanowe rękawy z zakładkami z przodu i tyłu (pewnie wynika to z mojej niewielkiej praktyki szyciowej, ale sporo czasu zajęło ułożenie, fastryga i zszycie tych zakładek) 😒
Pierwotnie na wykroju, zarówno bluzka, jak i golf posiadają rozcięcie zapinające się na guziczki, ale u mnie niestety, a może stety, to rozcięcie u góry bluzki, brzydko się układało, więc po sprawdzeniu czy przechodzi swobodnie głowa, zszyłam wszystko i jest teraz, jak w każdym typowym golfie 😎
Zapomniałam dodać, że przez nieuwagę, mój golf jest o połowę niższy niż to przewidziała Burda, co w zasadzie nawet mi odpowiada 😊
A i jeszcze jedno, na wykroju jest sukienka, a nie bluzka 😉
Pierwszy raz szyłam golf i wzoru w szafie nie posiadam, przez co miałam problem z przyszyciem komina do bluzki, ale ostatecznie po prostu obie części golfa i podkroju szyi po prostu spięłam razem i przejechałam na overlocku 😊
Co do stylizacji , hmmm… 🤔 uznałam, że nadam jej francuskiego charakteru 💋. Założyłam beret i spodnie z wysokim stanem, a do tego moje nowe śliczne botki 💕
Przeglądając zrobione zdjęcia zaczęliśmy się śmiać z chłopakiem, że teraz jestem jak Michelle z ruchu oporu, z kultowego brytyjskiego serialu komediowego „Allo, allo” 😂 Tyle, że miała ona czarny beret, trencz i zawsze rozpoczynała przekazywanie wieści od: „Słuchajcie, bo nie będę powtarzać!” 😂
Wykrój
Burda klasyka 2/2013
Model 0010 B

Ten post ma 4 komentarzy

  1. Lubie sobie przed snem wlaczyc na YT jakas muzyke. Lepiej sie spi. Sluchajac tej francuskiej przyponialo mi sie jak dano temu bylem w Paryzu. Sam. Pociagiem z Niemiec. Gare de Paris-Est czyli Paryz Wschodni to byla stacja na ktorej wysiadlem. Znalazlem maly hotelik w poblizu i w nocy poszedlem na Plac Pigall zobaczyc czy kasztany sa tam naprawde gorace. Byly. Z cyckami prawie na wierzchu ,w krotkich spodenkach takich, ze widac bylo posladki. Halasliwe i wulgarne. Nie bardzo mi sie to podobalo. Idac do domu zobaczylem ladna , mloda panienke. Ubrana w plaszcz prochowiec ( podobny do tego w ktorym chodzila ta partyzantka Michelle z Allo Allo co dwa razy nie powtarzala ) na glowie biala chustka. Cos do mnie zagadala po swojemu. Mysle sobie..prowincjuszka ktora sie zagubila w duzym miescie. Pytam jak Jej pomoc. Po angielsku, po polsku. Nie komprende. W koncu wziela mnie za reke i na dloni narysowala mi liczbe 200. Pytam za co ? To zrozumiala. Per amour. Kurde za pare dni wracalem do Kalifornii i tam te per amour mialem za darmo. Ale jak to pozory moga mylic. Jak powiedzial jez schodzac ze szczotki ryzowej

Dodaj komentarz

Close Menu